HOME > BLOG > KTO MISTRZEM, A KTO BęDZIE MUSIAł OBEJść SIę SMAKIEM

KTO MISTRZEM, A KTO BęDZIE MUSIAł OBEJść SIę SMAKIEM

Rozgrywki w topowych europejskich ligach wkraczają w decydującą fazę, więc postanowiliśmy się przyjrzeć kto może już powoli chłodzić szampana, a gdzie walka będzie toczyć się do ostatnich kolejek. Uprzedzając pytania - tak, ekstraklasę również zaliczamy do topowej europejskiej ligi :)


WŁOCHY: Juventus ponownie za mocny


We Włoszech nadal bez zmian i Juventus pewnym krokiem zmierza po swój ósmy z rzędu tytuł mistrzowski. Przed rozpoczęciem sezonu wielu kibiców uważało, że Napoli będzie toczyć równą walkę z obrońcą tytułu, ale piłkarze z Turynu szybko rozwiali wątpliwości zgarniając komplet punktów w pierwszych 8 kolejkach. Aktualnie lider serie A ma 13 punktów przewagi nad drugim Napoli i pytanie brzmi na ile kolejek przed końcem Stara Dama zapewni sobie Scudetto. Juventus w lidze nie zaznał jeszcze porażki i może powtórzyć fantastyczny wyczyn Arsenalu z sezonu 2003/2004 i zakończyć sezon jako niepokonany.
NASZ TYP: Juventus pewnie zdobędzie mistrzostwo, ale nie uda mu się zakończyć sezonu bez porażki.

FRANCJA: PSG poza zasięgiem




Jeszcze większą przewagę nad resztą stawki wypracował sobie zespół Paris Saint-Germain. Drużyna z Paryża na papierku ma jedną z najsilniejszych drużyn w Europie i przed rozpoczęciem sezonu nikt nie widział rywala, który mógłby realnie z nimi powalczyć o mistrzostwo. PSG wygrało pierwsze 14 kolejek czym pobiło rekord ligowych triumfów z rzędu na początku sezonu, który należał do Tottenhamu z sezonu 1960/61(biorąc pod uwagę pięć najlepszych lig w Europie).
Aktualnie lider Ligue 1 ma 17 punktów przewagi nad drugim Lille i jeden mecz rozegrany mniej. Imponująca jest również skuteczność drużyny z Paryża, która strzela średnio ponad 3 bramki na mecz. Rekord w ilości zdobytych punktów w lidze francuskiej należy oczywiście do PSG z sezonu 2015/16 kiedy to zdobyli 96 punktów. Czy uda się poprawić ten wynik w obecnym sezonie?
NASZ TYP: Paris Saint-Germain jest w tym sezonie w niesamowitej formie i naszym zdaniem uda im się przekroczyć barierę 100 punktów.

HISZPANIA: Jeszcze nie wszystko jest jasne




Nieco ciekawiej sytuacja wygląda w lidze hiszpańskiej gdzie po 25 kolejkach realnie w walce o tytuł liczą się jeszcze trzy zespoły. Na prowadzeniu jest Barcelona, a za jej plecami znajdują się oba zespoły z Madrytu. Napisaliśmy nieco ciekawiej, ponieważ 7 punktów przewagi ostatnio dobrze punktującej Barcelonie powinno wystarczyć, aby utrzymać pozycję lidera do samego końca. Wszystkie trzy zespoły liczą się jeszcze w walce o triumf w Lidze Mistrzów, więc dużo zależy również od terminarza w końcowej części sezonu. Drużynę z Katalonii czekają jeszcze bezpośrednie starcia z rywalami o tytuł i wydaje się, że te spotkania będą miały decydujący wpływ na układ tabeli. Już w najbliższej kolejce dojdzie do El Clasico i jeżeli Real wygra na Santiago Bernabeu to zbliży się do odwiecznego rywala na 6 punktów.
NASZ TYP: Przewidujemy podobny scenariusz do ubiegłego sezonu i Barcelona utrzyma bezpieczną przewagę do końca i zapewni sobie mistrzostwo w okolicy 35 kolejki.

NIEMCY: Bayern straci pozycję hegemona?




Dużo ciekawiej natomiast wygląda sytuacja w Bundeslidze. Po 6 latach absolutnej dominacji Bayernu kiedy po zimie wszyscy odliczali na ile kolejek przed zakończeniem sezonu zespół z Monachium zapewni sobie mistrzostwo, w tym sezonie jesteśmy świadkami wyrównanej walki mistrza Niemiec z Borussią Dortmund. I co ciekawe to zespół Bayernu jest od 6 kolejki w roli goniącego, a BVB aż do teraz skutecznie broni fotel lidera. Uli Hoeneß prezydent klubu z Bawarii ostatnio przyznał w studiu telewizyjnym, że zdobył już ponad 50 tytułów i jeżeli straci jeden to nie zrobi mu to różnicy, a ważniejsze dla niego jest godne pożegnanie Ribery’ego i Robbena, którzy rozgrywają ostatni sezon w barwach Bayernu. Natomiast każdy kibic wie, że jeżeli faktycznie tytuł zgarnie Borussia, która ma dużo mniejsze możliwości finansowe to będzie to ogromna porażka Bawarczyków. BVB nie liczy się już w walce o Puchar Niemiec i prawdopodobnie w najbliższy wtorek odpadnie także z Ligi Mistrzów(porażka 0:3 w pierwszym meczu z Tottenhamem) zatem drużyna z Dortmundu w pełni będzie mogła skupić się na lidze. Na 11 kolejek przed zakończeniem sezonu obie drużyny dzielą tylko 3 punkty, a na początku kwietnia czeka nas również bezpośrednie starcie, które może mieć ogromny wpływ na układ tabeli.
NASZ TYP: Walka o mistrzostwo będzie trwała do ostatniej kolejki i naszym zdaniem Borussii Dortmund uda się po siedmiu latach przerwy sięgnąć po mistrzostwo Niemiec.


ANGLIA: Emocjonująca walka do końca




Fascynująca walka toczy się również w Premier League. Nie powinno to dziwić skoro w lidze znajduje się aż tyle topowych zespołów natomiast w ostatnich latach z tą wyrównaną walką bywało różnie, a najczęściej jeden zespół odskakiwał reszcie stawki i już od połowy sezonu mieliśmy głównego faworyta. Czy końcówka będzie tak dramatyczna jak ta z sezonu 2011/12 kiedy to Manchester City zapewnił sobie mistrzostwo po dwóch golach w doliczonym czasie gry w ostatniej kolejce i ostatecznie wyprzedził swojego rywala zza miedzy? Albo kampania 2013/14 gdzie praktycznie do samego końca o tytuł walczyły aż cztery zespoły? W walce o mistrzostwo cały czas liczyły się aż trzy zespoły, ale po środowej porażce Tottenhamu przewaga 9 punków do lidera wydaje się zbyt duża przy tak regularnie punktujących rywalach. Do końca sezonu pozostało 10 kolejek, a Liverpool wyprzedza Manchester City zaledwie o jeden punkt. Systematyczność, z jaką w Premier League punktuje Liverpool wystarczyłaby do zdobycia mistrzostwa Anglii w 9 z 10 ostatnich sezonów, ale na nieszczęście The Reeds w równie fantastycznej formie znajduje się drużyna City. Obie drużyny terminarz wydają się mieć podobny. Z trudniejszych przeciwników LFC zmierzy się jeszcze z Tottenhamem i Chelsea(oba mecze u siebie), a The Citizens czeka również pojedynek z Tottenhamem(u siebie) oraz derby z United(na wyjeździe). Dużo również zależy od tego jak długo obie drużyny będą się liczyć w walce o Champions League. Manchester wygrał pierwszy mecz i jest zdecydowanym faworytem do awansu w starciu z Schalke natomiast po bezbramkowym remisie na Anfield, Liverpool czeka prawdziwy bój o awans z Bayernem na Allianz Arena. City gra również jeszcze w Pucharze Anglii, ale wydaje się, że nie jest to problem dla Pepa Guardioli, który posiada szeroki i wyrównany skład, natomiast Jurgen Klopp ma mniejsze pole manewru i przy każdej kontuzji lub pauzie za kartki musi eksperymentować z ustawieniem.
NASZ TYP: Walka będzie trwała do samego końca i serce podpowiada, że to będzie wreszcie ten sezon i Liverpool po 29 latach czekania zdobędzie tytuł. Natomiast wydaje nam się, że szeroka i wyrównana kadra oraz doświadczenie w ważnych meczach będą decydującymi czynnikami i to Manchester City będzie na pierwszym miejscu po ostatniej kolejce.


POLSKA: Tu nigdy nic nie wiadomo




Na koniec czas spojrzeć na najbardziej nieobliczalną ligę świata. Od dłuższego czasu na czele tabeli znajduje się Lechia Gdańsk, która systematycznie powiększa przewagę nad resztą stawki. I za to kochamy Ekstraklasę – Lechia, która w zeszłym sezonie walczyła o utrzymanie w tym jest głównym kandydatem do mistrzostwa nie robiąc przy tym wielkich wzmocnień. Patrząc wyłącznie na nazwiska można nawet powiedzieć, że się osłabiła w porównaniu do poprzedniego sezonu. Piotr Stokowiec szybko odsunął od składu najlepszego strzelca klubu Marco Paixão, a następnie zrezygnował z usług Sławomira Peszki, Milosa Krasica, Grzegorza Wojtkowiaka, Jakuba Wawrzyniaka czy Ariela Borysiuka, a dodatkowo poważnej kontuzji doznał Rafał Wolski. Wielu zarzuca Lechii mnóstwo szczęścia, ale temu szczęściu trzeba pomóc, a wydaje się, że Piotr Stokowiec lubi mieć wszystko zaplanowane i mało rzeczy jest u niego przypadkowe. Kto więc tej Lechii może zagrozić? Mimo swoich problemów groźna do końca będzie Legia Warszawa, której mistrzowskie doświadczenie może okazać się bezcenne w rundzie finałowej. Legia jak na nasze realia jest drużyną topową i nie przypadkowo zdominowała krajowe podwórko w ostatnich latach. Groźna może być również Jagiellonia, która chyba najlepiej z czołówki wykorzystała zimowe okienko transferowe. Reszta wydaje się, że gra zbyt nierówno żeby odrobić tak duże straty punkowe do lidera.
NASZ TYP: Lechia nie zawsze gra efektownie, ale jest do bólu efektywna. Do końca sezonu pozostało 14 kolejek i przewaga, którą sobie wypracowała powinna dowieźć do końca sezonu. Tak więc naszym zdaniem to Lechia Gdańsk będzie się cieszyć w maju i zdobędzie swój pierwszy tytuł mistrzowski w historii.