HOME > BLOG > CO W $IANIE PISZCZY CZ.2

CO W $IANIE PISZCZY CZ.2

Tak jak obiecaliśmy jest piątek, a więc czas na drugą część Co w $ianie piszczy. Niby minęło jedynie siedem dni, ale na rynku transferowym to wiele czasu i mogliśmy zaobserwować parę ciekawych wzmocnień.

Zaczniemy od Barcelony, która wraz z Liverpoolem wiedzie prym w klasyfikacji "Najwięcej wydanych pieniędzy w obecnym okienku transferowym".  Stolice Katalonii zasiliło kolejne znane nazwisko mianowicie Arturo Vidal, który opuścił drużynę FC Bayern za 18 mln euro. Z kolei Barce opuścili Aleix Vidal, Andre Gomes oraz Yerry Mina. Pierwszy trafił do Sevilli za kwotę 8,5 mln euro, natomiast dwaj kolejni zostali zakontraktowani w Evertonie za łączną sumę 32,5 milionów euro. Jeśli mówimy o drużynie Evertonu warto wspomnieć o odejściu Kevina Mirallasa do klubuAC Fiorentina.

Pamiętacie transfer Allisona do The Reds, który był najdroższym w historii ligi angielskiej? To już nie jest :D Pobił go Kepa Arrizabalaga z kwotą , uwaga, 80 milionów euro!!! Tyle zapłaciła Chelsea za młodego Hiszpana. A więc jeśli były bramkarz Athletic Bilbao dołączył do drużyny The Blues, obecny goalkeeper Thibaut Courtois zmuszony był opuścić klub. Nie pozostał długo bez angażu, ponieważ Real Madryt przyjął go w swoje szeregi wykładając za niego 35 milionów euro. Zatem Kepa>Courtois? Nie jestem do końca przekonany.

Kolejnym Belgiem, który zmienił klub jest Axel Witsel. Też kojarzycie go z tym brutalnym faulem na Wasylu? Witsel zasilił szeregi klubu z Dortmundu za kwotę 20 milionów euro. Ciekawe jak Borussia poradzi sobie w nadchodzącym sezonie w tak zmienionym składzie.

Na koniec dwaj napastnicy, których oglądaliśmy na Mundialu. Michy Batshuayi wracając z wypożyczenia z Borussi trafił na kolejne wypożyczenie do Valencii. Drugi snajper Nikola Kalinić dołączył do Atletico Madryt robiąc miejsce dla Gonzalo Higuaina w Milanie.

Jesteśmy pewni, że to nie koniec niespodzianek w tym oknie transferowym. Pamiętajmy, że Real pozostaje, bez piłkarza poziomu Cristiano Ronaldo. Ciężko będzie dorównać Portugalczykowi, ale liczymy na kreatywność i gruby portfel działaczy z Madrytu.