HOME > BLOG > 2. KOLEJKA EKSTRAKLASY

2. KOLEJKA EKSTRAKLASY

Zespoły z najlepszych europejskich lig pomalutku kończą swoje tournee po Stanach Zjednoczonych lub Azji, a nasze rodzime drużyny wczoraj zamknęły drugą kolejkę Lotto Ekstraklasy. Zmagania rozpoczęły się w Gdańsku, gdzie spotkały się zespoły Lechii i Śląska. Mecz zapamiętany zostanie głównie przez kontrowersje, które wzbudziły decyzje sędziego Szymona Marciniaka. Nasz eksportowy sędziowski skład nie popisał się w przynajmniej dwóch sytuacjach. Zaskakujący jest fakt zwłaszcza podyktowania drugiego rzutu karnego dla Lechistów, gdzie mimo konsultacji z VAR, na którym było wyraźnie widać, że faul nastąpił przed polem karnym, to sędzia Marciniak i tak wskazał na wapno. Wcześniej po również wątpliwym faulu podyktowany został pierwszy rzut karny, którego na bramkę zamienił Paixao. Drugiej jedenastki Portugalczyk nie wykorzystał i Śląsk zyskał nowe życie. Dość nieporadnie, ale konsekwentnie Wrocławianie starali się wyrównać i oczywiście nie zawiódł zawodnik od zadań specjalnych, czyli Piotr Celeban. Po raz kolejny świetnie zachował się w polu karnym przy rzucie rożnym i wyrównał stan meczu na 1:1, które chyba z perspektywy całego spotkania było wynikiem zasłużonym.

W drugim piątkowym meczu Wisła Kraków podejmowała beniaminka i debiutanta w Ekstraklasie - Miedź Legnica. Gospodarze od początku dominowali w meczu co potwierdzili golem Ondraska i schodzili do przerwy z prowadzeniem 1:0. W drugiej połowie podwyższyli na 2:0 i... oddali pole gry gościom. Ci najpierw wykorzystali rzut karny zdobywając gola kontaktowego i dążyli do wyrównania. W bramce Wisły dwoił i się i troił Michał Buchalik i ostatecznie został bohaterem Białej Gwiazdy. Spektakularną interwencja popisał się zwłaszcza w doliczonym czasie gry gdy obronił strzał zawodnika Miedzi z 5 metrów wybijając piłkę na rzut rożny! 

W sobotę zostały rozegrane również dwa spotkania. Na początek Zagłębie Lubin zagrało u siebie z Zagłębiem Sosnowiec. Gospodarze wysoko postawili sobie poprzeczkę po ostatnim zwycięstwie z Legią w Warszawie 3:1, a beniaminek z Sosnowca na początek zmagań ligowych wypadł blado na tle Piasta Gliwice. Faworyt mógł być tylko jeden i Lubinianie zabrali się ostro do pracy. Na przerwę schodzili z jednobramkowym prowadzeniem. Niezawodny z jedenastu metrów po raz drugi z rzędu okazał się Filip Starzyński. Gdy wydawało się, że worek z bramki na dobre się otworzył nagle z ogromnego błędu obrony gospodarzy skorzystał Wrzesiński i mieliśmy sensacyjny remis. Na szczęście dla Miedziowych nosem do zmian wykazał się ich trener Mariusz Lewandowski, który wpuścił na plac gry w 75 minucie Jakub Maresa. Ten zrewanżował się trenerowi za zaufanie bramką już po 3 minutach pobytu na boisku! Gospodarze powinni wygrać tego dnia wysoko, ale za zwycięstwo jednym golem również przyznawane są trzy punkty.

Wieczorem przypadło spotkanie Korony Kielce z Legią Warszawa. Po klęsce u siebie w spotkaniu z Zagłębiem Lubin oraz Spartakiem Trnava w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, piłkarze stołecznego zespołu musieli wygrać w Kielcach. Więc do przerwy przegrywali 0:1... Wyglądali słabo, nie mieli pomysłu na rozmontowanie obrony Korony, wrzutki nie dochodziły celu albo były zbyt przeciągnięte. Po przerwie jednak sygnał do odrabiania strat dał atomowym uderzeniem z 31 metrów Mączyński. Cóż to był za strzał! Po tym golu Korona cofnęła się i dała pole do popisu skrzydłowym Legii. Po jedne z wielu wrzutek Hlouska najwyżej w polu karnym Korony wyskoczył Kante i dał upragnione zwycięstwo Legii. Gospodarze po strzeleniu gola wyglądali jakby nie bardzo wierzyli, że tego dnia Legioniści są do pokonania i troszkę na własne życzenie ulegi mistrzom Polski 1:2.

W niedzielę przypadły 3 mecze naszych pucharowiczów. Na początek w Zabrzu Górnik zagrał z Wisłą Płock. Po, zdaniem wielu, niesprawiedliwej porażce Płocczan w pierwszej kolejce u siebie z Lechem, Wiślacy chcieli jak najszybciej poprawić sobie humory. A gdzie to uczynić jak nie w Zabrzu, gdzie średnia wieku pierwszej jedenastki z ledwością przekracza 20 lat. Pierwsza połowa do zapomnienia raczej, ale drugą goście rozpoczęli mocnym akcentem. Lewym skrzydłem pomknął Szwoch i zewnętrzną częścią buta dograł do Ricardinho, któremu nie pozostało nic innego jak dostawić nogę i skierować piłkę do siatki z najbliższej odległości. Potem na przestrzeni paru minut Wisła miała 2 doskonałe sytuacje, ale albo bronił świetnie Loska, albo po minięciu bramkarza i obrońców do pustej bramki nie trafił Ricardinho, którego w ostatniej chwili wślizgiem zablokował Koj. Jak wszyscy wiemy - niewykorzystane sytuacje się mszczą. Górnicy bardzo długo nie potrafili złapać swojego rytmu gry, aż w końcu na boisku pojawił się Angulo. Hiszpański snajper świetnie przyjął piłkę w polu karnym i z bliska z woleja pokonał bramkarza gości na piętnaście minut do końca meczu. Ostatecznie to bardziej Wisła straciła dwa punkty, a Górnik zdobył jedno oczko niż odwrotnie, ale goście mogą mieć tylko i wyłącznie pretensje do swojej beznadziejnej skuteczności.

W dwóch wieczornych spotkaniach Arka Gdynia podejmowała Jagiellonię Białystok. Trener Mamrot dał odpocząć większości zawodników, którzy parę dni wcześniej dość niespodziewanie pokonali Rio Ave w el. do LE. Drugi garnitur Jagiellonii na tle trochę bezbarwnej Arki wyglądał nad wyraz dobrze. To goście stwarzali więcej sytuacji i po dwóch z nich strzelili bramki, obie autorstwa Karola Świderskiego. Najpierw w pierwszej połowie zgarnął piłkę wybijaną przez Adam Marciniaka przed polem karnym uderzył swoja słabszą prawą noga po długim rogu. W drugiej połowie zaś wykorzystał świetne podanie Pospisila z lewej strony pola karnego i na wślizgu, tuż przy słupku zmusił do drugiej kapitulacji Steinborsa. Dość powiedzieć, że Świderski ma dopiero 21 lat, a to już jego piąty sezon w Ekstraklasie! Niewątpliwie najlepszy zawodnik tej kolejki.

W ostatnim niedzielnym meczu przy pustych trybunach Lech Poznań, w meczu przyjaźni, rozgrywał swoje spotkanie z Cracovią Kraków. Trener Probierz deklarował walkę o mistrzostwo Polski, ale po dwóch kolejkach Cracovia zamyka ligową tabelę, bo uległa w Poznaniu i to zasłużenie 2:0. W 20 minucie lewą stroną akcję przeprowadzili goście. Gytkjeara Gostomski jeszcze zdołał powstrzymać, ale przy dobitce Jevtica nie miał nic do powiedzenia. Do przerwy jednak powinien być remis. W 44 minucie ręką w polu karnym zagrał Janicki, sędzia Złotek wskazał na jedenasty metr, a do piłki podszedł kapitan Cracovii Michał Helik i... strzelił wysoko ponad poprzeczką bramki strzeżonej przez Buricia. W drugiej połowie Lech oddał nieco pole gry Cracovii, ale kontrolował przebieg spotkania. Goście nie potrafili stworzyć stuprocentowej okazji do strzelenia gola, a Lech przypieczętował zwycięstwo po główce Gytkjeara w końcówce spotkania i zasłużenie zainkasował 3 punkty.

Drugą serię spotkań zamykał mecz w Szczecinie pomiędzy Pogonią a Piastem Gliwice. Można by prześmiewczo stwierdzić, że po 15 minutach było już po meczu... Najpierw urwał się Valencia i w sytuacji sam na sam nie dał szans bramkarzowi gospodarzy, a parę minut później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Mateusz Mak podwyższył na 2:0. Gospodarze dążyli do zdobycia choćby kontaktowego gola, ale albo na posterunku stał Szmatuła albo dwa razy obijali poprzeczkę. Piast grał futbol wyrachowany i dość niespodziewanie jako jedna z trzech drużyn plasuje się w czubie tabeli z kompletem sześciu punktów po dwóch meczach.

Na plus zdecydowanie wypadli nasi pucharowicze, którzy zgarnęli łącznie 10 punktów! To napawa optymizmem, przed rewanżami w europejskich pucharach i daje nadzieję na dobry wynik. Wierzę, że chociaż połowa awansuje do drugiej rundy, bo jednak mimo wszystko zadanie Legii i Górnika moim zdaniem nadaję się do kategorii Mission Impossible. Ale w piłce wszystko jest możliwe, trzymajmy kciuki i może się uda!


Komplet wyników 2. kolejki Lotto Ekstraklasy

Lechia Gdańsk 1:1 Śląsk Wrocław

Wisła Kraków 2:1 Miedź Legnica

Zagłębie Lubin 2:1 Zagłębie Sosnowiec

Korona Kielce 1:2 Legia Warszawa

Górnik Zabrze 1:1 Wisła Płock

Arka Gdynia 0:2 Jagiellonia Białystok

Lech Poznań 2:0 Cracovia Kraków

Pogoń Szczecin 0:2 Piast Gliwice